Czy terapia par ma sens, jeśli partner nie chce na nią iść?
Od roku w naszym związku jest coraz gorzej — kłótnie o drobiazgi, oddalenie, brak rozmów. Chciałabym spróbować terapii par, ale mój partner uważa, że „psycholog jest dla chorych", i nie zamierza iść. Zastanawiam się, czy w ogóle jest sens cokolwiek robić, skoro poszłabym na to tylko ja. Czy terapia dla jednej osoby z pary może coś zmienić w związku?
Odpowiedzi specjalistów
mgr Magdalena RabaPsycholog, Psychoterapeuta w trakcie szkolenia
Tak, ma to sens — i wcale nierzadko tak się zaczyna. Związek działa jak system naczyń połączonych: kiedy jedna osoba zmienia sposób, w jaki reaguje, komunikuje się i stawia granice, druga strona też zaczyna reagować inaczej, nawet jeśli sama nie była u specjalisty. Praca indywidualna nie „naprawi" drugiej osoby, ale pozwala Pani zrozumieć, co napędza te kłótnie o drobiazgi, wyjść z ról, w których się zakleszczacie, i odzyskać poczucie wpływu zamiast bezradności.
Bardzo często jest też tak, że gdy partner widzi pierwsze zmiany — spokojniejsze rozmowy, mniej eskalacji — jego opór wobec terapii topnieje i po jakimś czasie dołącza. Zdanie „psycholog jest dla chorych" to zwykle lęk przed oceną, a nie realna niechęć do związku. Nie trzeba go przekonywać na siłę; czasem wystarczy opowiedzieć, po co Pani tam idzie, bez stawiania mu warunków.
Proponuję zacząć od konsultacji dla Pani — ustalimy, czego Pani najbardziej potrzebuje i co da się zmienić niezależnie od decyzji partnera. Drzwi do terapii pary zostają przy tym otwarte na później.















