Ciągły niepokój i napięcie — kiedy to już zaburzenie lękowe, a nie zwykły stres?
Od kilku miesięcy niemal codziennie czuję napięcie — ściśnięty żołądek, szybsze bicie serca, trudność z zaśnięciem. Zamartwiam się o wszystko: pracę, zdrowie, bliskich, nawet gdy obiektywnie nic złego się nie dzieje. Wmawiam sobie, że to po prostu stresujący okres i powinnam dać radę sama, ale to nie mija. Jak rozpoznać, czy to jeszcze normalny stres, czy już zaburzenie lękowe, z którym warto zgłosić się do specjalisty?
Odpowiedzi specjalistów
mgr Magdalena RabaPsycholog, Psychoterapeuta w trakcie szkolenia
To, co Pani opisuje, brzmi męcząco i dobrze, że Pani o to pyta. Najprościej mówiąc: stres zwykle ma swój konkretny powód i mija, gdy sytuacja się kończy — po trudnym projekcie czy egzaminie napięcie opada. O zaburzeniu lękowym myślimy wtedy, gdy niepokój utrzymuje się przez większość dni przez kilka tygodni lub miesięcy, jest nieproporcjonalny do sytuacji, trudno go opanować i zaczyna wpływać na sen, koncentrację, relacje albo pracę. Objawy z ciała, o których Pani pisze — napięcie, kołatanie serca, problemy ze snem — często towarzyszą właśnie lękowi uogólnionemu.
Ważny sygnał to nie pojedynczy objaw, lecz jego czas trwania i to, jak bardzo ogranicza codzienność. Jeśli „stresujący okres" trwa już miesiącami i nie widać, by miał się skończyć, to sama jego długość jest powodem, żeby się temu przyjrzeć — nie trzeba czekać, aż będzie „wystarczająco źle".
Dobra wiadomość jest taka, że zaburzenia lękowe bardzo dobrze się leczy, między innymi terapią poznawczo-behawioralną (CBT), a radzenie sobie w pojedynkę nie jest warunkiem „zasłużenia" na pomoc. Zachęcam do umówienia konsultacji — na spokojnie sprawdzimy, co się dzieje, i dobierzemy wsparcie.


















