Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Unikający styl przywiązania - objawy i cechy
Unikający styl przywiązania to wzorzec, w którym bliskość jest odczuwana bardziej jako obciążenie niż jako ulga, a samodzielność staje się głównym sposobem radzenia sobie z napięciem. Nie jest to obojętność ani brak uczuć - to strategia wyuczona w warunkach, w których liczenie na innych okazywało się nieskuteczne. Poniżej rozkładamy ją na czynniki pierwsze: jak wygląda na co dzień, co dzieje się pod spodem, skąd się bierze i z czym bywa mylona.
Krótka definicja i dwa wymiary
W badaniach nad dorosłym przywiązaniem nie mierzy się „typów”, tylko dwa niezależne wymiary: lęk przed odrzuceniem i unikanie bliskości (Brennan, Clark i Shaver, 1998). Unikający styl przywiązania to wysokie natężenie tego drugiego wymiaru. Osoba, u której jest ono wysokie, ma negatywne oczekiwania wobec dostępności innych i chroni się przed zależnością - nie dlatego, że nie chce więzi, tylko dlatego, że nauczyła się, iż jej oczekiwanie kosztuje.
Skala zjawiska: w badaniu na dużej próbie populacyjnej w Stanach Zjednoczonych (Mickelson, Kessler i Shaver, 1997, Journal of Personality and Social Psychology) wzorzec unikający był drugim pod względem częstości po bezpiecznym, obejmując około jednej czwartej badanych. To nie jest rzadkość kliniczna, tylko powszechny sposób organizowania relacji.
Objawy w bliskiej relacji
- Dyskomfort przy zbliżeniu. Rozmowy o przyszłości, wspólne plany i deklaracje uruchamiają napięcie zamiast ulgi.
- Wycofanie po momentach bliskości. Charakterystyczna sekwencja: bardzo dobry weekend, a potem kilka dni chłodu, których partner nie umie sobie wytłumaczyć.
- Trudność w proszeniu o wsparcie. W klasycznym badaniu Simpsona, Rholesa i Nelligan (1992, Journal of Personality and Social Psychology) kobiety o wysokim unikaniu, w miarę wzrostu lęku przed zapowiedzianą stresującą procedurą, szukały u partnera mniej wsparcia, a nie więcej.
- Utrzymywanie osobnych obszarów. Własne konto, własne plany, własny czas - nie jako uzgodniona autonomia, lecz jako warunek bezpieczeństwa.
- Zauważanie wad partnera w najbliższych momentach. Krytyczna myśl pojawia się często zaraz po tym, jak relacja stała się cieplejsza.
- Idealizowanie tego, co niedostępne. Były partner, osoba z pracy, wyobrażony związek - zawsze lepszy niż ten realny, który wymaga obecności.
- Płaskie relacjonowanie uczuć. Na pytanie „jak się czujesz” pojawia się opis zdarzeń albo „normalnie”.
- Spokój w kryzysie, zmęczenie po nim. Podczas trudnej rozmowy nic nie widać. Koszt pojawia się kilka godzin później.
Objawy poza związkiem
Wzorzec nie ogranicza się do relacji romantycznych, choć tam jest najbardziej widoczny:
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiem- W pracy - przesadne poleganie na sobie, trudność z delegowaniem, niechęć do proszenia o pomoc, komfort w rolach wymagających dystansu i decyzyjności. Ten sam wzorzec bywa tu premiowany, co utrudnia jego zauważenie.
- W przyjaźniach - szerokie grono znajomych przy niewielkiej liczbie osób, które wiedzą cokolwiek istotnego. Kontakty często oparte na wspólnej aktywności, nie na rozmowie.
- W rodzinie - rzadki kontakt, skrócone odpowiedzi, poczucie, że wizyty są obowiązkiem, oraz skąpe, ogólnikowe wspomnienia z dzieciństwa („było normalnie, nie pamiętam szczegółów”).
- Wobec siebie - lekceważenie własnego zmęczenia i chorób, odkładanie odpoczynku, przekonanie, że potrzeby to słabość.
Dwie odmiany unikania
Model czteroelementowy Bartholomew i Horowitza (1991) rozróżnia dwa wzorce, które w potocznym języku zlewają się w jedno, a w praktyce wyglądają inaczej:
- Odrzucająco-unikający (wysokie unikanie, niski lęk) - pozytywny obraz siebie, negatywny obraz innych. Subiektywnie: „nie potrzebuję bliskości, jest mi z tym dobrze”. Najtrudniejszy do zauważenia od środka, bo nie boli - dopóki ktoś nie odejdzie.
- Lękowo-unikający (wysokie unikanie, wysoki lęk) - negatywny obraz siebie i innych. Subiektywnie: „chcę bliskości i boję się jej jednocześnie”. To wzorzec najbardziej wyczerpujący, bo obie strategie - zbliżanie się i odsuwanie - włączają się na przemian.
Rozróżnienie ma znaczenie praktyczne: pierwszy wzorzec zwykle nie zgłasza się po pomoc sam, tylko w konsekwencji kryzysu w relacji. Drugi cierpi wyraźnie i częściej szuka wsparcia. Jak wygląda to w codzienności pary, opisujemy w tekście o unikającym stylu przywiązania w związku.
Co dzieje się pod spodem: dezaktywacja
Kluczowe pojęcie to strategie dezaktywujące (Mikulincer i Shaver, Attachment in Adulthood, 2016) - zestaw mechanizmów, które wyciszają system przywiązania zamiast go zaspokajać: odsuwanie myśli o bliskości, odwracanie uwagi, podkreślanie własnej samowystarczalności, unikanie sytuacji uruchamiających potrzebę.
Dwa wyniki badań dobrze pokazują, że to tłumienie, a nie brak:
- Fraley i Shaver (1997, Journal of Personality and Social Psychology) wykazali, że osoby o wysokim unikaniu skutecznie wypierają myśli o utracie bliskiej osoby - ale skuteczność ta spada, gdy jednocześnie obciąży się ich uwagę innym zadaniem.
- Dozier i Kobak (1992, Child Development) stwierdzili wzrost reaktywności skórno-galwanicznej podczas pytań o rozdzielenie i odrzucenie u osób z wzorcem dezaktywującym, mimo deklarowanego przez nie spokoju.
Stąd bierze się najczęstsze nieporozumienie między partnerami: jedno widzi obojętność, drugie przeżywa przeciążenie. Oba opisy są prawdziwe, tylko dotyczą różnych poziomów.
Skąd się bierze ten wzorzec
Zgodnie z teorią przywiązania wzorzec unikający kształtuje się najczęściej tam, gdzie okazywanie potrzeb systematycznie nie przynosiło skutku albo przynosiło skutek odwrotny: opiekun był zajęty, zniecierpliwiony, wycofany emocjonalnie, karcił za płacz albo nagradzał „bycie dzielnym”. Dziecko w takich warunkach uczy się najbardziej użytecznej dostępnej strategii - przestaje sygnalizować potrzebę, bo sygnalizowanie kosztuje.
Warto dodać dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, to nie wymaga dramatycznych wydarzeń ani złej woli rodziców; wystarczy powtarzalna niedostępność emocjonalna przy dobrze zaspokojonych potrzebach materialnych. Po drugie, badania nad przekazem międzypokoleniowym (Verhage i wsp., 2016, Psychological Bulletin) pokazują związek między wzorcem rodzica a wzorcem dziecka, ale daleki od determinizmu - duża część tej zależności pozostaje niewyjaśniona. Podstawy tej teorii opisujemy w tekście o teorii przywiązania Johna Bowlby'ego.
Czego unikający styl przywiązania nie oznacza
- To nie to samo co introwersja. Introwersja dotyczy tego, skąd czerpiesz energię. Unikanie dotyczy tego, co robisz z potrzebą bliskości. Introwertyk może mieć głęboką, bezpieczną więź z jedną osobą i świetnie się w niej czuć.
- To nie narcyzm. Podobieństwo w dystansie jest powierzchowne. W narcystycznym wzorcu centralne są wielkościowość i potrzeba podziwu, w unikającym - ochrona przed zależnością.
- To nie brak uczuć. Dane fizjologiczne mówią coś przeciwnego: reakcja jest, tylko nie zostaje wyrażona.
- To nie diagnoza. Styl przywiązania nie figuruje w klasyfikacjach medycznych jako zaburzenie. Czym różni się od rozpoznań opisujemy w artykule o zaburzeniu przywiązania.
- To nie wyrok. Stabilność wzorców jest w badaniach umiarkowana (Fraley, 2002, Personality and Social Psychology Review), co oznacza realną możliwość zmiany.
Kiedy warto poszukać pomocy
Sam wzorzec nie jest powodem do terapii. Powodem bywają jego koszty: kolejne relacje kończące się w tym samym punkcie, samotność mimo obecności ludzi wokół, trudność z przyjęciem pomocy w chorobie lub kryzysie, poczucie odcięcia od własnych emocji, a także sytuacja, w której bliska osoba mówi o osamotnieniu, a Ty nie wiesz, co z tym zrobić.
Jeśli chcesz najpierw uporządkować własny obraz, pomocne będą nasze materiały o autodiagnozie unikającego stylu przywiązania i o tym, jak sobie z tym wzorcem radzić na co dzień, a różnice między wzorcami zebraliśmy w przewodniku o stylach przywiązania.
W Centrum Psychologicznym Sztuka Harmonii w Gdańsku pracujemy z wzorcami relacyjnymi w ramach psychoterapii indywidualnej, a gdy trudność dotyczy konkretnej relacji - również w terapii par. Telefon: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Opisane cechy nie służą do oceniania drugiej osoby.


