Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Ambiwalentny styl przywiązania - co to znaczy
Ambiwalentny styl przywiązania to wzorzec bliskości, w którym dążenie do kontaktu i złość na osobę, od której ten kontakt zależy, pojawiają się jednocześnie. Nie chodzi o wahanie rozłożone w czasie - dziś chcę bliskości, jutro wolę dystans - tylko o dwa przeciwstawne impulsy w tej samej minucie. Stąd nazwa: ambiwalencja, czyli współobecność sprzecznych uczuć wobec tego samego obiektu. To określenie bywa mylone z kilkoma innymi, dlatego warto zacząć od uporządkowania słownika.
Skąd wzięła się nazwa i dlaczego bywa myląca
Termin pochodzi z badań nad małymi dziećmi. W klasyfikacji opracowanej przez Mary Ainsworth i współpracowników (Patterns of Attachment, 1978) wyodrębniono trzy grupy reakcji niemowląt: A - unikową, B - bezpieczną i C - opisaną jako lękowo-oporna lub ambiwalentna. Litera C opisuje dzieci, które po rozstaniu z opiekunem trudno się uspokajają, jednocześnie domagają się kontaktu i odpychają, i długo nie wracają do zabawy.
Kiedy w latach osiemdziesiątych teorię przywiązania przeniesiono na relacje dorosłych, nazwa poszła w ślad za nią. Cindy Hazan i Phillip Shaver (Journal of Personality and Social Psychology, 1987) użyli określenia „lękowo-ambiwalentny”. Późniejszy, czterokategorialny model Kim Bartholomew i Leonarda Horowitza (1991) nazwał ten sam wzorzec lękowo-zaabsorbowanym. W praktyce oznacza to, że ambiwalentny styl przywiązania u dorosłych i lękowy styl przywiązania to ta sama rzecz opisana dwoma słownikami: pierwszy pochodzi z psychologii rozwojowej, drugi z psychologii relacji romantycznych.
Jedno rozróżnienie jest jednak istotne. Ambiwalentny to nie to samo co lękowo-unikający styl przywiązania, opisywany też jako fearful-avoidant. W stylu ambiwalentnym strategia jest jedna i bardzo konsekwentna: zbliżyć się, zatrzymać, upewnić się. W lękowo-unikającym strategie są dwie i wzajemnie się znoszą - zbliżenie uruchamia ucieczkę. Szerszy kontekst czterech wzorców opisujemy w tekście style przywiązania - test, rodzaje i wpływ na relacje.
Na czym polega sama ambiwalencja
Najłatwiej zobaczyć ją na poziomie zachowania, a nie deklaracji. Osoba w stanie ambiwalencji robi dwie rzeczy naraz: sięga i odpycha. Dzwoni i nie odbiera. Prosi o rozmowę i odpowiada monosylabami. Czeka na przeprosiny, a kiedy je dostaje, czuje się jeszcze bardziej poruszona, zamiast poczuć ulgę.
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiemTo ostatnie jest znakiem rozpoznawczym tego wzorca. W stylu ambiwalentnym problemem nie jest brak bliskości, tylko trudność z przyjęciem ukojenia. Można dostać dokładnie to zapewnienie, o które się prosiło, i nie poczuć nic trwałego. Po kilkunastu minutach pytanie wraca w nowej formie. Dlatego relacje osób z tym wzorcem bywają wyczerpujące dla obu stron: jedna daje, druga nie potrafi tego zatrzymać.
Jak wzorzec wygląda u dziecka
W procedurze laboratoryjnej Ainsworth dziecko klasyfikowane jako ambiwalentne zwykle silnie protestuje przy wyjściu opiekuna, a po jego powrocie nie daje się ukoić. Wyciąga ręce, a gdy zostanie wzięte na ręce, pręży się i odwraca. Nie eksploruje pokoju nawet wtedy, gdy opiekun jest obecny, bo cała uwaga jest zajęta pilnowaniem, czy ta osoba znowu nie zniknie. Szczegółowy opis procedury i jej ograniczeń znajdziesz w artykule o eksperymencie Dziwnej Sytuacji Mary Ainsworth.
Warto zaznaczyć, że w metaanalizie badań z użyciem tej procedury, obejmującej trzydzieści dwa badania z ośmiu krajów (van IJzendoorn i Kroonenberg, Child Development, 1988), grupa ambiwalentna była najmniej liczna - stanowiła kilkanaście procent klasyfikacji. Bezpieczne przywiązanie było najczęstsze. To wzorzec realnie występujący, ale nie dominujący.
Jak wzorzec wygląda u dorosłego
U dorosłych ambiwalencja rzadko wygląda tak spektakularnie. Częściej daje się rozpoznać po serii drobnych sprzeczności:
- domaganie się kontaktu i złość o to, że trzeba się go domagać - „nie chcę cię prosić, chcę, żebyś sam wiedział”;
- wycofanie w roli protestu - milczenie, które ma zostać zauważone, a nie milczenie z potrzeby spokoju;
- eskalacja zamiast rezygnacji - gdy druga osoba się oddala, rośnie intensywność kontaktu, a nie dystans;
- nieufność wobec zapewnień - „mówisz tak, żebym przestała pytać”;
- skanowanie drobnych sygnałów - długość odpowiedzi, ton głosu, czas do przeczytania wiadomości;
- trudność z odpuszczeniem tematu - rozmowa zamyka się dopiero wtedy, gdy napięcie opadnie, a nie wtedy, gdy padną argumenty.
Te zachowania nie są w żadnym sensie manipulacją, choć bywają tak odbierane. Są to strategie, które w dzieciństwie zwiększały szansę na uwagę opiekuna, a w dorosłości zaczęły przynosić odwrotny skutek.
Dlaczego ukojenie nie zostaje
Mikulincer i Shaver (Attachment in Adulthood, 2016) opisują ten stan jako hiperaktywację systemu przywiązania: strategię polegającą na podkręcaniu sygnału do momentu, aż druga osoba zareaguje. Jeśli w dzieciństwie reakcja opiekuna była nieprzewidywalna - czasem ciepła, czasem nieobecna - dziecko uczyło się, że intensywność czasem działa. Wzorzec wzmacniany nieregularnie jest wyjątkowo trwały, bo nigdy nie da się z góry powiedzieć, że tym razem nie zadziała.
Konsekwencja jest taka, że system nie ma wbudowanego przycisku wyłączenia. Uspokojenie się oznaczałoby przestanie pilnowania, a przestanie pilnowania wydaje się ryzykowne. Dlatego zapewnienie przynosi ulgę na kilkanaście minut, a potem czujność wraca. Mechanizm ten rozkładamy na czynniki pierwsze w tekście o hiperaktywacji i deaktywacji systemu przywiązania.
Czego ambiwalentny styl przywiązania nie oznacza
Nie jest jednostką chorobową i nie figuruje w żadnej klasyfikacji diagnostycznej. Nie jest cechą charakteru ani wyrokiem. Nie oznacza też, że ktoś „za bardzo kocha” - to popularne, ale mylące uproszczenie, bo opisywany wzorzec dotyczy regulacji lęku, a nie natężenia uczuć. Kwestię statusu klinicznego omawiamy osobno w artykule czy lękowy styl przywiązania to zaburzenie.
Nie oznacza również, że relacja jest skazana na porażkę. Wzorzec przywiązania opisuje prawdopodobieństwo reakcji, a nie jej nieuchronność. Osoby z ambiwalentnym stylem bywają bardzo uważnymi, zaangażowanymi partnerami - ta sama czujność, która męczy, bywa też realną wrażliwością na stan drugiego człowieka.
Co pomaga
Pierwszy krok jest poznawczy i brzmi banalnie, ale robi różnicę: nauczyć się rozróżniać sygnał od szumu. Część niepokoju odnosi się do tego, co dzieje się teraz, a część jest starym alarmem, który włącza się na bodziec przypominający dawną sytuację. Drugi krok jest behawioralny: zamiast testować drugą osobę, wypowiedzieć potrzebę wprost. Trzeci polega na budowaniu źródeł regulacji, które nie zależą od jednej relacji.
Konkretne narzędzia i sposób pracy nad tym wzorcem opisujemy szczegółowo w tekście jak zmienić lękowy styl przywiązania na bezpieczny. Warto od razu zaznaczyć, że praca samodzielna ma ograniczenia: wzorce przywiązania powstały w relacji i w relacji najłatwiej je modyfikować, dlatego psychoterapia jest tu metodą z najlepszym uzasadnieniem.
Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą
Rozmowa z psychologiem bywa pomocna, gdy napięcie w relacjach zaczyna zajmować dużą część dnia, gdy konflikty o dostępność powtarzają się mimo dobrych intencji obu stron, gdy po każdym rozstaniu trudno wrócić do równowagi albo gdy zauważasz u siebie ten sam scenariusz w kolejnych związkach.
W Centrum Psychologicznym Sztuka Harmonii w Gdańsku pracujemy z wzorcami relacyjnymi w ramach psychoterapii indywidualnej, a gdy trudność dotyczy przede wszystkim dynamiki w parze - także w ramach terapii par. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, umów się na rozmowę: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Opisane wzorce nie są jednostkami chorobowymi. Jeśli trudności utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, umów się na spotkanie.


