Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Samotność w związku - dlaczego boli bardziej niż samotność
Osoby, które przeżyły jedno i drugie, często mówią to samo: bycie samemu było łatwiejsze. Samotność w związku ma w sobie coś, czego nie ma samotność w pojedynkę - drugiego człowieka obok, który teoretycznie jest, a praktycznie jest nieosiągalny. Ten artykuł wyjaśnia, dlaczego to boli bardziej, co dokładnie się wtedy wydarza między ludźmi i jakie kroki mają sens, zanim zapadną decyzje o przyszłości relacji.
Dwa rodzaje samotności, które łatwo pomylić
Robert Weiss w klasycznej pracy Loneliness: The Experience of Emotional and Social Isolation (1973) rozdzielił dwa zjawiska. Samotność społeczna to brak sieci kontaktów: znajomych, wspólnoty, ludzi, z którymi robi się różne rzeczy. Samotność emocjonalna to brak jednej bliskiej, bezpiecznej więzi, w której można się oprzeć.
Rozróżnienie to wyjaśnia pozorny paradoks. Osoba w związku może mieć rozbudowane życie towarzyskie, a mimo to cierpieć z powodu samotności emocjonalnej. Co więcej, żadne z zaproszeń na kolację tego nie naprawia - bo brakuje nie towarzystwa, tylko kontaktu z konkretną osobą, z którą dzieli się dom, plany i łóżko.
Trzy powody, dla których to boli bardziej
Po pierwsze: rozbieżność między oczekiwaniem a rzeczywistością. Samotność jest z definicji różnicą między relacjami, których się potrzebuje, a tymi, które się ma. Bycie singlem tę różnicę tłumaczy sytuacją. Związek nie tłumaczy jej niczym - obok jest osoba, która miała być właśnie tą, przy której nie jest się samemu. Im bliżej powinno być, tym dotkliwsza jest odległość.
Po drugie: brak zamknięcia. W samotności po rozstaniu jest strata, żałoba i - z czasem - jej koniec. W samotności w związku nie ma czego opłakiwać, bo formalnie nic nie zostało utracone. Ten stan zawieszenia potrafi trwać latami i jest wyczerpujący właśnie dlatego, że nie daje się domknąć.
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiemPo trzecie: wstyd i milczenie. O rozstaniu można opowiedzieć przyjaciołom. O tym, że w pełnym domu czuje się pustkę - trudniej, bo brzmi to jak niewdzięczność albo przyznanie się do porażki. Tymczasem milczenie odcina od wsparcia dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebne.
Czego naprawdę brakuje: responsywności
Reis i Shaver (1988) opisali bliskość jako proces, w którym jedna osoba coś ujawnia, a druga odpowiada w sposób dający trzy rzeczy: poczucie zrozumienia, uznania i troski. To trzy składniki tak zwanej responsywności partnera. Kiedy ich brakuje, można rozmawiać codziennie i nadal być samemu.
Dlatego samotność w związku to zwykle nie problem ilości rozmów, tylko ich jakości. Typowe sygnały braku responsywności są bardzo konkretne: opowiadasz o trudnym dniu i słyszysz natychmiastową radę zamiast pytania; mówisz o obawie i dostajesz odpowiedź „nie przesadzaj”; dzielisz się sukcesem i widzisz brak reakcji. Pojedyncze takie sytuacje zdarzają się w każdej parze. Dopiero wzorzec powtarzany miesiącami uczy, że nie ma po co mówić.
To nie zawsze znaczy „przestało mu zależeć”
Zanim uznasz, że relacja się skończyła, warto sprawdzić kilka innych wyjaśnień, które w praktyce okazują się znacznie częstsze:
- Depresja lub wypalenie jednej osoby. Wycofanie, brak inicjatywy i spłaszczenie emocji są objawami, nie komunikatem o uczuciach.
- Przeciążenie. Opieka nad małym dzieckiem lub chorym rodzicem, praca zmianowa, kryzys finansowy - w takich okresach kontakt emocjonalny zwykle cierpi pierwszy.
- Różnica w sposobie okazywania bliskości. Dla jednej osoby bliskość to rozmowa, dla drugiej wspólne robienie czegoś albo pomoc w obowiązkach. Obie strony mogą się starać i obie czuć się niewidziane.
- Style przywiązania. Najczęstsza pułapka to układ, w którym jedna osoba domaga się kontaktu tym mocniej, im bardziej druga się wycofuje. Opisujemy ten mechanizm w artykule o lękowym stylu przywiązania oraz w tekście o tym, jak łączą się samoocena i styl przywiązania.
- Trudności z regulacją emocji. U części osób gwałtowna reakcja na najdrobniejszy chłód w relacji wiąże się z wysoką wrażliwością na odrzucenie, co potrafi zniekształcać odbiór neutralnych zachowań partnera.
Jak sprawdzić, czy chodzi o związek, czy o mój stan
To pytanie zadaje sobie większość osób w tej sytuacji i warto je potraktować poważnie, bo odpowiedź kieruje do zupełnie innych rozwiązań. Pomocne są trzy pytania:
- Czy pustka pojawia się tylko przy partnerze, czy wszędzie? Jeśli także w pracy, z przyjaciółmi i w zajęciach, które kiedyś sprawiały przyjemność - to może wskazywać na obniżony nastrój, nie na relację.
- Czy pamiętasz moment, w którym się zaczęło? Konkretne wydarzenie (przeprowadzka, narodziny dziecka, zdrada, choroba) wskazuje raczej na relacyjne źródło.
- Czy da się to odwrócić na krótko? Jeśli po dobrej, szczerej rozmowie poczucie samotności wyraźnie spada - kontakt jest osiągalny i jest o co walczyć.
Jeśli obniżony nastrój, brak energii i utrata zainteresowań utrzymują się od co najmniej dwóch tygodni, warto wypełnić przesiewowy kwestionariusz PHQ-9 i omówić wynik ze specjalistą. Leczenie depresji bywa warunkiem tego, żeby praca nad relacją w ogóle miała szansę zadziałać.
Cztery kroki, zanim zdecydujesz o przyszłości relacji
- Nazwij konkret, nie ogół. „Czuję się samotna” jest prawdziwe, ale nie do przepracowania. „Od pół roku nie rozmawiamy o niczym poza dziećmi i pieniędzmi, brakuje mi tego” daje partnerowi coś, na co można odpowiedzieć.
- Zgłoś prośbę, nie zarzut. Zarzut uruchamia obronę. Prośba uruchamia działanie. „Chciałbym, żebyśmy raz w tygodniu wyszli we dwoje” jest wykonalne; „nigdy Ci na mnie nie zależy” nie jest.
- Daj temu czas i powtarzalność. Jedna rozmowa nie odwróci wzorca, który budował się latami. Umówcie konkretny eksperyment na sześć tygodni i sprawdźcie efekt.
- Zadbaj o własne życie poza relacją. Nie po to, żeby się oddalić, tylko dlatego, że jedna osoba nigdy nie zaspokoi wszystkich potrzeb kontaktu. Przyjaźnie, ruch, pasje i praca, która daje sens, zmniejszają presję nałożoną na związek.
Konkretne sposoby prowadzenia takich rozmów opisujemy w artykule o komunikacji w związku, a specyfikę długoletnich małżeństw - w tekście o samotności w małżeństwie.
Co pomaga według badań nad parami
Dwa kierunki mają najlepsze wsparcie w danych. Pierwszy to przywracanie dostępności emocjonalnej: praca nad tym, żeby partnerzy potrafili wyrażać potrzebę bliskości wprost, zamiast przez pretensję albo wycofanie. Na tym opiera się terapia skoncentrowana na emocjach, której skuteczność w pracy z parami w kryzysie opisują przeglądy badań (Wiebe i Johnson, 2016, Family Process).
Drugi kierunek jest prostszy i bywa niedoceniany: wspólne, nowe doświadczenia. Aron i współpracownicy (2000, Journal of Personality and Social Psychology) wykazali, że pary wykonujące razem nowe, angażujące aktywności zgłaszały wyższą satysfakcję z relacji niż pary robiące razem rzeczy przyjemne, ale rutynowe. To praktyczna wskazówka: nie chodzi o kolejny wieczór z serialem, tylko o coś, czego żadne z Was jeszcze nie robiło.
Kiedy samotność w związku jest sygnałem czegoś poważniejszego
Osobno trzeba wymienić sytuacje, w których praca nad komunikacją nie jest właściwym pierwszym krokiem. Chodzi o relacje, w których obecne jest poniżanie, izolowanie od bliskich, kontrola finansów, grożenie albo przemoc fizyczna. Poczucie samotności jest wtedy skutkiem odcięcia od świata, a nie problemem do rozwiązania rozmową. Jeśli rozpoznajesz u siebie tę sytuację, zadzwoń na Niebieską Linię: 800 120 002 (całodobowo), a w sytuacji zagrożenia - na numer 112.
Gdzie szukać wsparcia
Do gabinetu można przyjść we dwoje albo samemu - obie drogi mają sens. W Centrum Psychologicznym Sztuka Harmonii w Gdańsku prowadzimy terapię par dla osób, które chcą odbudować kontakt lub świadomie podjąć decyzję o przyszłości relacji, oraz psychoterapię indywidualną dla tych, którzy chcą najpierw uporządkować własne potrzeby, granice i oczekiwania. Telefon: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Opisane mechanizmy są tendencjami badanymi w grupach par i nie pozwalają ocenić konkretnej relacji na odległość.

