Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Lękowy styl przywiązania u mężczyzn - dlaczego tak trudno go rozpoznać
Lękowy styl przywiązania u mężczyzn jest opisywany rzadziej niż u kobiet, ale nie dlatego, że występuje rzadko. Powód jest prostszy i bardziej niewygodny: u mężczyzn ten sam mechanizm częściej przybiera formę, której nikt nie nazywa lękiem. Zamiast „boję się, że odejdziesz” pojawia się zazdrość, kontrolowanie, nagłe milczenie albo praca do dwudziestej drugiej. Ten artykuł pokazuje, jak wzorzec wygląda pod tymi maskami i co z nim robić. Ogólny opis mechanizmu znajdziesz w tekście o objawach lękowego stylu przywiązania.
Co mówią badania o różnicach między płciami
Zacznijmy od uporządkowania faktów, bo w internecie krąży sporo uproszczeń. Metaanaliza Del Giudice (2011, Personality and Social Psychology Bulletin) obejmująca badania nad przywiązaniem romantycznym wykazała, że różnice między płciami istnieją, ale są niewielkie: mężczyźni uzyskują przeciętnie nieco wyższe wyniki na wymiarze unikania, kobiety nieco wyższe na wymiarze lęku. Słowo „przeciętnie” jest tu kluczowe - rozkłady w dużej mierze się nakładają, a różnice wewnątrz każdej płci są znacznie większe niż różnice między płciami.
Praktyczny wniosek: lękowy styl przywiązania nie jest „kobiecy”. Jest po prostu rzadziej u mężczyzn rozpoznawany, bo jego przejawy trafiają w kategorie, które kultura opisuje inaczej.
Siedem masek, pod którymi ten wzorzec się chowa
Mechanizm jest ten sam co zawsze: silna potrzeba bliskości plus przekonanie, że więź jest niepewna i trzeba ją nieustannie zabezpieczać. Różni się tylko sposób, w jaki to napięcie zostaje wyrażone.
- Zazdrość i sprawdzanie. Pytania o to, z kim była, przeglądanie telefonu, komentarze o jej znajomych. W środku to nie jest podejrzliwość, tylko próba uzyskania pewności, że nie zostanie się zastąpionym.
- Kontrola podana jako troska. „Wolę, żebyś napisała, kiedy dojedziesz” potrafi być zwykłą troską albo sposobem na utrzymanie ciągłego kontaktu. Różnica leży w tym, co się dzieje, gdy wiadomość nie przychodzi.
- Nagłe wycofanie. Zamiast powiedzieć „poczułem się odrzucony”, mężczyzna milknie na dwa dni. To wygląda jak styl unikający, ale bywa protestem - odwróceniem sytuacji, w której to on czeka.
- Złość i rozdrażnienie. Lęk przywiązaniowy u mężczyzn częściej ma na wierzchu warstwę irytacji. Kłótnia o niewyniesione śmieci bywa kłótnią o to, że przez cały wieczór nie było kontaktu.
- Ucieczka w pracę, sport, gry lub alkohol. Aktywność, która obniża pobudzenie i jednocześnie pozwala nie mówić o tym, co się dzieje.
- Nadmierne dostosowanie. Rzadziej opisywane, a częste: rezygnacja z własnych planów, zgadzanie się na wszystko, przepraszanie za rzeczy, które się nie wydarzyły. Cel ten sam - nie dać powodu do odejścia.
- Somatyzacja. Napięciowe bóle głowy, problemy żołądkowe, bezsenność w okresach napięcia w relacji. Ciało mówi to, czego nie mówią słowa.
Wspólny mianownik tych zachowań jest zawsze taki sam: krótkotrwała ulga i długoterminowe pogorszenie. Kontrola zmniejsza niepokój na kilka godzin, ale zwiększa dystans, który ten niepokój wywołał.
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiemDlaczego mężczyźni rzadziej nazywają to lękiem
Tu nie chodzi o biologię, tylko o to, czego uczono chłopców o emocjach. Psychologia opisuje zjawisko normatywnej męskości emocjonalnej: zestaw komunikatów mówiących, że smutek, strach i potrzeba bliskości są słabością, a złość i sprawność są dopuszczalne. Chłopiec, który dostaje takie komunikaty przez piętnaście lat, w dorosłości nie ma po prostu słownika na „boję się, że mnie zostawisz”.
Skutki są dwa. Po pierwsze mężczyzna często nie rozpoznaje własnego stanu - zgłasza rozdrażnienie, napięcie, brak snu, a nie lęk. Po drugie otoczenie interpretuje to samo zachowanie inaczej: kobieta dopytująca o relację bywa nazywana niepewną, mężczyzna robiący dokładnie to samo - zazdrosnym albo zaborczym. Etykieta zmienia to, jaką pomoc ktoś dostaje.
Granica, której nie wolno rozmyć
Ta część jest ważniejsza niż cała reszta artykułu. Lękowy styl przywiązania wyjaśnia pewne zachowania, ale niczego nie usprawiedliwia. Istnieje wyraźna granica między cierpieniem a krzywdzeniem.
Po stronie cierpienia są: natrętne myśli o odrzuceniu, potrzeba częstego kontaktu, trudność z uspokojeniem się w samotności, nadinterpretacja neutralnych sygnałów.
Po stronie przemocy są: sprawdzanie telefonu partnerki bez jej zgody, kontrolowanie jej kontaktów, pieniędzy lub wyglądu, śledzenie lokalizacji, groźby odejścia użyte jako narzędzie nacisku, każda forma agresji fizycznej, seksualnej lub ekonomicznej. To nie jest „silne przywiązanie” - to przemoc, niezależnie od tego, jaki lęk za nią stoi.
Jeśli rozpoznajesz u siebie te zachowania, praca terapeutyczna jest możliwa i sensowna, ale zaczyna się od zatrzymania zachowania, nie od zrozumienia jego źródeł. Jeśli doświadczasz ich ze strony partnera lub partnerki, możesz zadzwonić na Niebieską Linię: 800 120 002 (całodobowo, bezpłatnie).
Jak to wygląda z drugiej strony
Partnerki mężczyzn z tym wzorcem opisują zwykle podobne doświadczenie: poczucie, że każdy wieczór trzeba zdać jak egzamin, i jednoczesne zaskoczenie, gdy pod warstwą pretensji pojawia się nagle bardzo bezbronne zdanie. Ta rozbieżność męczy obie strony, bo komunikat jest sprzeczny - treść mówi „daj mi spokój”, a intencja „nie odchodź”.
Dobrą wiadomością jest to, że ten cykl daje się przerwać zaskakująco prostą zmianą: zamianą zachowania kontrolnego na jawnie wypowiedzianą prośbę. „Powiedz mi, o której wrócisz, bo inaczej nakręcam się przez cały wieczór” działa zupełnie inaczej niż siedem wiadomości pod rząd. Jak wygląda to w praktyce dnia powszedniego, opisujemy w tekście o lękowym stylu przywiązania w związku.
Skąd to się bierze u chłopców
Mechanizm powstawania jest taki sam u obu płci: niespójna, nieprzewidywalna dostępność opiekuna uczy dziecko, że kontakt trzeba wywalczyć. U chłopców dochodzi jednak dodatkowy element - komunikat, że okazywanie potrzeby bliskości jest wstydliwe. Powstaje wtedy wzorzec podwójny: silna potrzeba kontaktu i jednoczesny zakaz jej wyrażania. Efektem bywa zachowanie wyglądające z zewnątrz na chłodne, a w środku bardzo napięte. Szerzej o powstawaniu wzorca piszemy w artykule o tym, skąd się bierze lękowy styl przywiązania.
Co pomaga: cztery konkretne kroki
- Nazwij stan, zanim zareagujesz. Brzmi banalnie, ale to najtrudniejszy element. Kiedy pojawia się impuls, żeby sprawdzić telefon albo zapytać po raz trzeci, spróbuj dokończyć zdanie: „czuję teraz...”. Jeśli jedyne słowo, jakie przychodzi, to „wkurzenie”, poszukaj tego, co jest pod spodem.
- Odłóż działanie o dwadzieścia minut. Nie na zawsze, tylko na dwadzieścia minut. Chodzi o sprawdzenie na własnej skórze, że napięcie opada również bez uzyskania zapewnienia.
- Zamień kontrolę na prośbę. Prośba jest trudniejsza, bo można jej odmówić. Dlatego działa: buduje relację zamiast ją nadzorować.
- Zajmij się ciałem. Sen, ruch, ograniczenie alkoholu. Przy podwyższonym pobudzeniu fizjologicznym każdy sygnał z relacji jest odbierany jako groźniejszy, niż jest.
Kiedy warto pójść do specjalisty
Sygnałem nie jest samo istnienie wzorca, tylko jego koszt. Jeśli sprawdzanie zajmuje godziny, jeśli po kłótni nie możesz pracować, jeśli kolejny związek kończy się tak samo albo jeśli zdarzają Ci się zachowania, których się potem wstydzisz - to wystarczający powód. Mężczyźni zgłaszają się po pomoc psychologiczną rzadziej i później niż kobiety, zwykle dopiero po kryzysie, rozstaniu lub utracie pracy. Wcześniejszy kontakt daje po prostu więcej możliwości.
W praktyce sprawdza się psychoterapia indywidualna - często w nurcie poznawczo-behawioralnym lub terapii schematów - a gdy cykl w związku jest już mocno zapętlony, także praca we dwoje. Jeśli nie wiesz, który format wybrać, umów konsultację psychologiczną; to jedno spotkanie, po którym wiadomo więcej.
Centrum Psychologiczne Sztuka Harmonii, Gdańsk. Umów wizytę lub zadzwoń: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Styl przywiązania nie jest zaburzeniem ani rozpoznaniem klinicznym. Jeśli doświadczasz przemocy w relacji, zadzwoń na Niebieską Linię: 800 120 002.

