Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Czy narcyz wie, że jest narcyzem
Pytanie „czy narcyz wie, że jest narcyzem” pada w gabinecie bardzo często - zwykle zadaje je osoba, która od lat żyje obok kogoś raniącego i szuka odpowiedzi na coś zupełnie innego: czy on to robi celowo. Bo jeśli nie wie, co robi, to może da się mu wytłumaczyć. A jeśli wie - to wszystko wygląda inaczej. Krótka odpowiedź brzmi: badania wskazują, że osoby o wysokim natężeniu cech narcystycznych mają o sobie zaskakująco dużo trafnej wiedzy. Dłuższa odpowiedź jest ciekawsza, bo wiedza o sobie i chęć zmiany to dwie zupełnie różne rzeczy.
Na wstępie jedno zastrzeżenie, które będzie wracać w tym tekście. Słowa „narcyz” używamy tu dlatego, że tak brzmi pytanie, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę. To skrót myślowy, nie rozpoznanie. Narcystyczne zaburzenie osobowości rozpoznaje specjalista w bezpośrednim kontakcie z pacjentem, na podstawie kryteriów diagnostycznych i wywiadu - nigdy na podstawie relacji partnera, listy z internetu ani artykułu na blogu. Można natomiast z dużą pewnością opisywać konkretne zachowania i ich skutki, i to właśnie robimy.
Co mówią badania o samoświadomości osób narcystycznych
Najczęściej powtarzany mit brzmi: osoba narcystyczna żyje w bańce i zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak jest odbierana. Dane tego nie potwierdzają.
Erika Carlson, Simine Vazire i Thomas Oltmanns opublikowali w Journal of Personality and Social Psychology (2011) serię badań pod znamiennym tytułem „You probably think this paper is about you”. Sprawdzali w nich, czy osoby o wysokich wynikach w skalach narcyzmu wiedzą, jak postrzegają je inni. Wyniki: wiedzą. Zdawały sobie sprawę, że są odbierane jako aroganckie. Wiedziały też, że robią bardzo dobre pierwsze wrażenie, które z czasem się pogarsza - im dłużej ktoś je zna, tym gorzej je ocenia. Co więcej, przyznawały się do narcyzmu wprost.
Ten ostatni wniosek potwierdzili Sara Konrath, Brian Meier i Brad Bushman, tworząc Single Item Narcissism Scale (PLOS ONE, 2014) - narzędzie składające się z jednego pytania, w którym wprost prosi się badanego o ocenę, na ile zgadza się ze stwierdzeniem, że jest narcyzem. Okazało się, że ludzie odpowiadają na nie szczerze, a wynik dobrze koreluje z dłuższymi kwestionariuszami. Gdyby narcyzm wiązał się z całkowitą ślepotą na siebie, takie narzędzie po prostu by nie działało.
Warto zaznaczyć, że badania te dotyczyły narcyzmu rozumianego jako wymiar cechy osobowości w populacji ogólnej, a nie grupy klinicznej z rozpoznanym zaburzeniem. To istotne rozróżnienie: wiele osób ma wysokie natężenie cech narcystycznych i nigdy nie spełni kryteriów zaburzenia.
Wiedza to nie to samo co poczucie problemu
Kluczowe rozróżnienie brzmi: co innego wiedzieć, że inni uważają Cię za aroganckiego, a co innego uważać, że to problem.
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiemW psychiatrii używa się pojęcia objawów egosyntonicznych - takich, które osoba odbiera jako spójne z sobą, naturalne, „to po prostu ja”. Cechy osobowości działają właśnie tak. Osoba z lękiem przed lataniem wie, że jej lęk jest kłopotem i chce się go pozbyć. Osoba, która uważa, że ma wyższe kompetencje od reszty zespołu i dlatego traktuje ludzi protekcjonalnie, nie widzi tu objawu - widzi trafny opis rzeczywistości.
Dlatego odpowiedź na pytanie z tytułu rozpada się na trzy poziomy:
- Czy wie, jak jest odbierana? Najczęściej tak, przynajmniej częściowo.
- Czy przypisuje sobie etykietę? Bywa, że tak - czasem nawet z pewną dumą, jako dowód siły albo bezwzględności.
- Czy uznaje, że to krzywdzi bliskich i wymaga zmiany? To zupełnie inne pytanie i tu odpowiedź znacznie częściej brzmi „nie”.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że przyznanie „wiem, że jestem trudnym człowiekiem” nie jest jeszcze wglądem. Bywa nawet używane jako tarcza: skoro sam się przyznałem, to nie macie już prawa mieć pretensji.
Dwa oblicza narcyzmu, dwa poziomy cierpienia
Współczesne prace nad patologicznym narcyzmem, między innymi przegląd Aarona Pincusa i Marka Lukowitsky'ego w Annual Review of Clinical Psychology (2010), opisują dwa powiązane sposoby wyrażania tych samych trudności: wielkościowy i wrażliwy. Ta sama osoba może przechodzić między nimi w zależności od okoliczności.
W wariancie wielkościowym na wierzchu jest poczucie wyjątkowości, pewność siebie, pogarda dla słabości. Cierpienie jest ukryte i zwykle pojawia się dopiero wtedy, gdy coś się wali - rozstanie, utrata pozycji, publiczna kompromitacja.
W wariancie wrażliwym na wierzchu jest przeciwieństwo: nadwrażliwość na krytykę, poczucie bycia niedocenianym, wstyd, wycofanie, często objawy lękowe i depresyjne. Osoba w tym stanie zgłasza się do gabinetu znacznie częściej - tyle że zwykle po pomoc w czymś innym niż narcyzm. Przychodzi z powodu wypalenia, konfliktów w pracy, rozpadu związku albo obniżonego nastroju.
To jedna z przyczyn, dla których pytanie „czy on wie” jest mniej użyteczne niż się wydaje. Świadomość bywa migotliwa: wraca w kryzysie, znika, gdy sytuacja się stabilizuje.
Dlaczego wgląd tak rzadko prowadzi do zmiany
Nawet gdy ktoś nazywa problem po imieniu, droga do trwałej zmiany jest długa. Składa się na to kilka mechanizmów.
- Koszt wstydu. Uznanie „krzywdziłem bliskich przez lata” oznacza konfrontację z bardzo silnym wstydem. Przy kruchym poczuciu własnej wartości łatwiej jest ten wstyd odbić - zwykle złością albo obwinieniem drugiej strony.
- Mechanizm działa. Z perspektywy osoby, która go stosuje, dominacja w rozmowie i przerzucanie odpowiedzialności przynoszą efekt: konflikt się kończy, ktoś ustępuje. Zachowanie, które działa, trudno porzucić.
- Zmiana jest zamiast, nie obok. Nie chodzi o dołożenie nowej umiejętności, tylko o rezygnację ze sposobu regulowania własnych emocji, który działał od dekad.
- Wgląd bywa narzędziem. W relacjach opisywanych jako toksyczne zdarza się, że deklaracja „wiem, że mam problem, idę na terapię” pojawia się dokładnie w momencie, w którym partnerka pakuje walizkę, i znika, gdy walizka wraca do szafy. Piszemy o tym szerzej w tekście o hooveringu, czyli o tym, dlaczego były partner wraca po rozstaniu.
Czy zmiana jest w ogóle możliwa? Tak, choć nie da się jej nikomu obiecać. Warunkiem jest własna motywacja osoby, której to dotyczy - a nie motywacja jej partnerki, matki czy szefa. Terapia osobowości jest procesem długim, liczonym w latach, i zaczyna się wtedy, gdy człowiek przychodzi po pomoc dla siebie, a nie po zaświadczenie dla kogoś.
Co to znaczy dla Ciebie, jeśli żyjesz obok takiej osoby
Pytanie „czy on wie” zwykle ukrywa pod spodem inne: czy jeśli dobrze mu to wytłumaczę, coś się zmieni. To zrozumiałe i bardzo ludzkie. Problem w tym, że stawia Cię w roli osoby odpowiedzialnej za cudzy wgląd.
Bardziej użyteczne są pytania, na które masz realny wpływ:
- Jak się czuję po większości rozmów z tą osobą - i od jak dawna tak jest?
- Czy mogę powiedzieć „nie” bez ponoszenia kosztów przez kolejne dni?
- Czy moje relacje z innymi ludźmi w ciągu ostatnich lat się poszerzyły, czy skurczyły?
- Czy zdarza mi się kwestionować własną pamięć i sprawdzać, czy dobrze zapamiętałam przebieg rozmowy?
- Czy rozważam swoje plany pod kątem tego, jak zareaguje druga strona?
Te pytania dotyczą zachowań i ich skutków, a nie etykiet - i właśnie dlatego da się z nimi coś zrobić. Więcej konkretnych wzorców opisujemy w artykule jak narcyz traktuje partnerkę, a taktykę odwracania ról w tekście o DARVO. Jeśli chcesz zobaczyć szerszy obraz, zajrzyj też do przewodnika o tym, jakie sygnały ostrzegawcze daje toksyczny partner.
Diagnoza nie jest Twoim zadaniem
Wiele osób spędza miesiące na czytaniu kryteriów diagnostycznych i porównywaniu ich z zachowaniem partnera. To zrozumiała próba odzyskania poczucia kontroli, ale zwykle kończy się jeszcze większym zmęczeniem - bo rozstrzygnięcia i tak nie ma.
Prawda jest taka, że etykieta nic nie zmienia w Twojej sytuacji. Jeśli w relacji regularnie jesteś poniżana, izolowana od bliskich, kontrolowana finansowo albo zastraszana - to jest krzywdzące niezależnie od tego, jaka diagnoza kryje się po drugiej stronie. I odwrotnie: rozpoznanie zaburzenia osobowości u kogoś nie zobowiązuje Cię do zostania w relacji ani nie odbiera Ci prawa do własnych granic.
Gdzie szukać wsparcia
Jeśli rozpoznajesz u siebie przewlekłe napięcie, problemy ze snem, poczucie chodzenia po kruchym lodzie albo wątpliwości co do własnej pamięci - to sygnały, z którymi warto pójść do specjalisty, niezależnie od tego, jak nazwiemy drugą stronę. Pierwszym krokiem może być konsultacja psychologiczna, na której uporządkujesz fakty i zdecydujesz, czego właściwie potrzebujesz.
Jeśli czujesz się zagrożona lub zagrożony, zadzwoń pod numer alarmowy 112. Bezpłatne, całodobowe wsparcie dla osób doznających przemocy domowej oferuje Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”: 800 120 002.
W Centrum Psychologicznym Sztuka Harmonii w Gdańsku pracujemy z osobami, które próbują zrozumieć, co dzieje się w ich bliskiej relacji, i odzyskać zaufanie do własnej oceny sytuacji. Umów wizytę telefonicznie: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny. Nie służy do diagnozowania siebie ani innych osób i nie zastępuje kontaktu ze specjalistą.


