Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Pozabezpieczny styl przywiązania - co właściwie oznacza ten termin
Określenie pozabezpieczny styl przywiązania pojawia się w polskich tekstach psychologicznych coraz częściej, zwykle w zdaniu w rodzaju „osoby z pozabezpiecznym stylem przywiązania częściej doświadczają trudności w relacjach”. Brzmi to jak nazwa konkretnego wzorca, ale nim nie jest. To termin parasolowy, zbierający pod jedną etykietą wszystko, co nie mieści się w kategorii bezpiecznej. Ten artykuł porządkuje nazewnictwo, bo od tego, co dany termin obejmuje, zależy, jak czytać własny wynik w teście stylu przywiązania.
Skąd wzięła się ta nazwa
To kalka z angielskiego insecure attachment. Polskie tłumaczenia bywają różne: pozabezpieczny, niebezpieczny, nieufny, pozanormatywny. Najczęściej spotkasz dwa pierwsze i oba oznaczają dokładnie to samo: wzorzec inny niż bezpieczny.
Warto od razu wyjaśnić nieporozumienie, które ta nazwa generuje. „Niebezpieczny styl przywiązania” nie znaczy, że osoba jest niebezpieczna dla innych. Znaczy, że nie wykształciła się w niej stabilna wewnętrzna pewność, że bliska osoba będzie dostępna, gdy będzie potrzebna. Cały problem jest w kierunku - chodzi o brak poczucia bezpieczeństwa, a nie o zagrożenie płynące z tej osoby.
Co ten termin obejmuje
Pod parasolem „pozabezpieczny” mieszczą się trzy wzorce, opisane w różnych tradycjach badawczych nieco inaczej, ale sprowadzalne do wspólnego schematu.
- Styl lękowy (lękowo-ambiwalentny, zaabsorbowany). Silna potrzeba bliskości plus przekonanie, że więź jest niepewna. Objawia się czujnością na sygnały odrzucenia, potrzebą zapewnień, trudnością z uspokojeniem się w samotności.
- Styl unikający (oddalający). Zminimalizowanie znaczenia bliskości jako strategia radzenia sobie. Objawia się dystansem emocjonalnym, niechęcią do proszenia o wsparcie, wycofaniem w momentach zbliżenia.
- Styl zdezorganizowany (u dorosłych opisywany też jako lękowo-unikający lub bojaźliwy). Jednoczesne dążenie do bliskości i lęk przed nią - najczęściej wiązany z doświadczeniami, w których opiekun był równocześnie źródłem ukojenia i zagrożenia.
Historycznie pierwsze dwa wzorce wyodrębniła Mary Ainsworth w badaniach z wykorzystaniem procedury Obcej Sytuacji (Ainsworth i wsp., Patterns of Attachment, 1978). Kategoria zdezorganizowana została opisana później, przez Main i Solomon, jako grupa dzieci, których zachowania nie dawały się przypisać do żadnej z wcześniejszych klas. W odniesieniu do dorosłych najczęściej używa się czteropolowego modelu Bartholomew i Horowitz (1991), opartego na kombinacji modelu siebie i modelu innych.
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiemDlaczego psychologowie coraz rzadziej mówią o „typach”
To najważniejsza część tego artykułu. Współczesne badania nad przywiązaniem u dorosłych rzadko traktują style jako szuflady. Standardem są dziś narzędzia wymiarowe - przede wszystkim kwestionariusz ECR i jego zrewidowana wersja ECR-R (Brennan, Clark i Shaver, 1998; Fraley, Waller i Brennan, 2000) - mierzące dwa niezależne wymiary:
- lęk przed porzuceniem (attachment anxiety) - jak bardzo obawiasz się, że bliska osoba odejdzie lub przestanie Cię chcieć;
- unikanie bliskości (attachment avoidance) - jak trudno Ci polegać na innych i wpuszczać ich blisko.
„Style” są w tym ujęciu po prostu obszarami na dwuwymiarowej mapie. Niski wynik na obu wymiarach to obszar bezpieczny. Wysoki lęk i niskie unikanie to obszar lękowy. Wysokie unikanie i niski lęk - unikający. Wysokie oba - obszar bojaźliwy.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że nikt nie jest „w stu procentach” jednym stylem, a wynik nie jest wyrokiem. Jest raczej wskazaniem, gdzie leży Twój punkt na dwóch skalach - i ten punkt może się przesuwać w zależności od relacji, etapu życia i tego, co się w nim właśnie dzieje.
Jak częste są te wzorce
Badanie Mickelsona, Kesslera i Shavera (1997, Journal of Personality and Social Psychology), przeprowadzone na dużej reprezentatywnej próbie amerykańskiej, wykazało, że około 59 procent badanych mieściło się w kategorii bezpiecznej, około 25 procent w unikającej i około 11 procent w lękowej. Oznacza to, że wzorce pozabezpieczne dotyczą znaczącej części populacji - nie są zjawiskiem marginalnym ani egzotycznym.
Te liczby pochodzą z konkretnego badania na konkretnej populacji i nie należy ich traktować jako uniwersalnej stałej. Pokazują jednak skalę: mówimy o wzorcu obecnym u około czterech na dziesięć osób, nie o rzadkiej nieprawidłowości.
To nie jest diagnoza
Rzecz warta powtórzenia, bo internetowe testy potrafią sugerować coś przeciwnego: styl przywiązania nie jest jednostką chorobową. Nie ma go ani w klasyfikacji ICD-11, ani w DSM-5. Jest opisem wzorca relacyjnego, użytecznym w rozumieniu siebie i w planowaniu pracy terapeutycznej, ale nie rozpoznaniem klinicznym.
Czym innym jest reaktywne zaburzenie przywiązania - rzadka jednostka diagnostyczna dotycząca dzieci po skrajnym zaniedbaniu, którą opisujemy w osobnym tekście o reaktywnym zaburzeniu przywiązania. Mylenie tych dwóch rzeczy jest częste i niepotrzebnie niepokoi rodziców.
Konfiguracje w parze mają znaczenie
Sam wynik mówi mniej niż zestawienie dwóch wyników. Najczęściej opisywanym trudnym układem jest para, w której jedna osoba ma wysoki lęk, a druga wysokie unikanie. Pod wpływem napięcia pierwsza zbliża się i dopytuje, druga potrzebuje dystansu - i każde z tych zachowań nasila reakcję drugiej strony. Powstaje cykl, w którym obie osoby robią dokładnie to, co pogłębia problem, mimo dobrych intencji.
Dwie osoby z wysokim unikaniem tworzą zwykle związek uprzejmy i cichy, w którym nikt nie porusza trudnych tematów, aż do momentu, w którym ktoś odchodzi bez ostrzeżenia. Dwie osoby z wysokim lękiem przeżywają związek intensywnie, ale wyczerpująco: każda potrzebuje potwierdzenia od kogoś, kto sam go potrzebuje. Żadna z tych konfiguracji nie jest wyrokiem - są to opisy typowych pułapek, a nie prognoz.
Co realnie oznacza wynik pozabezpieczny
Jeśli test wskazał u Ciebie taki wzorzec, użyteczne wnioski są następujące.
- Masz opis strategii, nie etykietę osobowości. Wzorzec opisuje to, co robisz, gdy czujesz zagrożenie więzi, a nie to, kim jesteś.
- Ta strategia kiedyś była adaptacyjna. Powstała w warunkach, w których była najlepszym dostępnym rozwiązaniem. Problem polega na tym, że nadal działa w warunkach, które się zmieniły.
- Wzorce mogą się zmieniać. Zjawisko opisywane jako nabyta bezpieczna więź jest udokumentowane w badaniach.
- Konfiguracja w parze ma znaczenie. Najczęściej opisywanym trudnym zestawieniem jest para lękowy-unikający, w której jedna osoba pod wpływem napięcia zbliża się, a druga oddala.
- Wynik nie mówi nic o Twojej wartości ani o tym, czy zasługujesz na relację. To banał, ale osoby z wysokim wynikiem na skali lęku czytają takie wyniki właśnie w ten sposób.
Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą
Sam wynik testu nie jest powodem do terapii. Powodem jest koszt, jaki ponosisz: powtarzające się rozstania z tego samego powodu, przewlekłe napięcie w relacji, trudność w zbliżeniu się do kogokolwiek, objawy lękowe lub obniżenie nastroju towarzyszące sprawom relacyjnym.
Dobrym pierwszym krokiem jest konsultacja psychologiczna - jedno spotkanie, na którym omawia się sytuację i ustala, czy i jaka forma pracy ma sens. Jeśli trudność dotyczy konkretnego związku i powtarza się mimo starań obu stron, rozważyć można także terapię par.
Centrum Psychologiczne Sztuka Harmonii, Gdańsk. Umów wizytę lub zadzwoń: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Testy stylu przywiązania dostępne w internecie są narzędziami psychoedukacyjnymi, a nie diagnostycznymi.


