Zweryfikowane klinicznie
Treść artykułu została zweryfikowana przez zespół specjalistów Centrum Psychologicznego Sztuka Harmonii.
Lękowy styl przywiązania a dzieciństwo i relacja z rodzicem
Pytanie, skąd się bierze lękowy styl przywiązania, prowadzi prawie zawsze do dzieciństwa. Słusznie, bo tam rzeczywiście kształtują się pierwsze oczekiwania wobec bliskości. Problem zaczyna się wtedy, gdy z tego trafnego spostrzeżenia robi się prosty wyrok: „to wina mojej matki”. Dane z badań nad przywiązaniem są bardziej złożone i - paradoksalnie - bardziej pocieszające. Ten artykuł pokazuje, co w nich faktycznie jest, a czego w nich nie ma.
Co pokazała procedura Obcej Sytuacji
Punktem wyjścia jest obserwacja Mary Ainsworth i jej współpracowników (1978, Patterns of Attachment). Roczne dzieci obserwowano w krótkiej, ustandaryzowanej sekwencji: wejście do nieznanego pokoju, pojawienie się obcej osoby, krótkie rozstanie z matką i powrót. Najwięcej informacji dawał nie sam moment rozstania, lecz to, co działo się po powrocie opiekunki.
Dzieci klasyfikowane jako bezpiecznie przywiązane szukały kontaktu, uspokajały się i wracały do zabawy. Dzieci z wzorcem nazwanym ambiwalentnym (lub opornym) reagowały inaczej: jednocześnie lgnęły i złościły się, trudno było je ukoić, a powrót do zabawy zajmował im dużo czasu. To właśnie ten wzorzec jest pierwowzorem tego, co w dorosłości nazywamy lękowym stylem przywiązania.
W metaanalizie badań z użyciem tej procedury van IJzendoorn i Kroonenberg (1988, Child Development) uzyskali rozkład zbliżony do 65 procent dzieci bezpiecznych, 21 procent unikających i 14 procent ambiwalentnych. Wzorzec ambiwalentny był więc najrzadszy z trzech, ale bynajmniej nie wyjątkowy.
Skąd się bierze lękowy styl przywiązania: kluczowa jest niespójność
W badaniach nad tym, co odróżnia opiekę prowadzącą do bezpiecznego przywiązania, najczęściej pojawia się pojęcie wrażliwości rodzicielskiej - zdolności do zauważenia sygnału dziecka, trafnego odczytania go i odpowiedzi w rozsądnym czasie. Przy wzorcu ambiwalentnym charakterystyczna nie jest nieobecność opiekuna, tylko jego nieprzewidywalność.
Wyobraź sobie rodzica, który jednego dnia reaguje czule i cierpliwie, a następnego - na ten sam sygnał - reaguje irytacją albo nie reaguje wcale. Nie dlatego, że jest złym człowiekiem, tylko dlatego, że jest zmęczony, przeciążony, w kryzysie albo sam zmaga się z trudnościami. Z perspektywy dziecka powstaje wtedy świat, w którym bliskość jest dostępna, ale niepewna. Najbardziej racjonalną strategią w takim świecie jest podniesienie głośności sygnału: wołać dłużej, mocniej, nie odpuszczać. I dokładnie tak wygląda hiperaktywacja systemu przywiązania w dorosłości.
Typowe konstelacje, które opisują osoby rozpoznające u siebie ten wzorzec, to między innymi:
Szukasz pomocy specjalisty?
10-minutowa konsultacja telefoniczna
Porozmawiaj bezpłatnie z psychologiem- rodzic, którego nastrój był trudny do przewidzenia, więc dziecko uczyło się czytać go z twarzy jeszcze przed wejściem do pokoju;
- uczucie dostępne warunkowo - bliskość jako nagroda za ocenę, grzeczność albo brak problemów;
- odwrócenie ról, w którym dziecko pociesza rodzica i pilnuje jego samopoczucia;
- rodzic sam bardzo lękowy, przekazujący dziecku, że świat jest groźny, a rozstania są niebezpieczne;
- rozstania trudne do zrozumienia dla dziecka: nagły wyjazd, hospitalizacja, długa nieobecność bez wyjaśnienia.
Czego badania NIE mówią
Tutaj zaczyna się część, którą internet pomija najczęściej.
Związek między wczesną opieką a stylem przywiązania jest realny, ale umiarkowany. W metaanalizie De Wolff i van IJzendoorna (1997, Child Development) wrażliwość rodzicielska wiązała się z bezpieczeństwem przywiązania z siłą efektu określaną jako umiarkowana - istotną, ale daleką od przesądzającej. Oznacza to, że sama jakość opieki nie wystarcza, by przewidzieć wynik u konkretnego dziecka.
Istnieje tak zwana luka transmisji. Van IJzendoorn (1995, Psychological Bulletin) wykazał, że sposób, w jaki rodzic opowiada o własnym dzieciństwie, przewiduje przywiązanie jego dziecka lepiej, niż tłumaczy to obserwowana wrażliwość w opiece. Innymi słowy: część mechanizmu przekazu wciąż nie jest wyjaśniona.
Temperament ma znaczenie. Dzieci różnią się wrodzoną reaktywnością - jedne uspokajają się szybko, inne potrzebują znacznie więcej. Ten sam rodzic, ten sam poziom opieki, a dwoje rodzeństwa może wyjść z tego z różnym wzorcem.
Dzieciństwo to nie koniec historii. Metaanaliza stabilności przywiązania Pinquarta, Feußner i Ahnert (2013, Attachment and Human Development) pokazała stabilność umiarkowaną, nie pełną. Późniejsze doświadczenia - poważna choroba w rodzinie, rozwód rodziców, relacje rówieśnicze, pierwsze związki, doświadczenie zdrady lub porzucenia w dorosłości - również kształtują to, jak dziś reagujesz na dystans.
Dlaczego szukanie winnego zwykle nie pomaga
Wiele osób zatrzymuje się na etapie ustalania, kto zawinił. To zrozumiałe: nazwanie źródła przynosi porządek i chwilową ulgę. Problem w tym, że sama atrybucja winy nie zmienia ani jednego z dzisiejszych odruchów.
Rozróżnienie, które ma praktyczną wartość, brzmi inaczej: skąd to się wzięło to pytanie o historię, a co to dziś podtrzymuje to pytanie o mechanizm. Pierwsze daje zrozumienie, drugie daje punkt zaczepienia. W terapii pracuje się głównie nad drugim - nad tym, co dzieje się teraz, w konkretnych sytuacjach, gdy alarm się włącza. Opis tego mechanizmu znajdziesz w tekście o objawach lękowego stylu przywiązania.
Jest też druga rzecz, o której warto powiedzieć wprost. Rodzic, który był niespójny, zwykle nie robił tego celowo. Bardzo często sam funkcjonował w podobnym wzorcu, przekazanym mu przez jego rodziców. Zrozumienie tego nie jest wymuszonym wybaczeniem ani zaprzeczaniem krzywdzie - jest po prostu dokładniejszym opisem tego, co się wydarzyło.
A co, jeśli dzieciństwo pamiętam jako dobre
To częste i warte osobnej uwagi. Nie każdy wysoki lęk przywiązaniowy ma źródło w trudnej rodzinie. Możliwe scenariusze obejmują między innymi:
- ciepły, ale bardzo lękowy rodzic, którego troska przekazywała komunikat, że świat jest niebezpieczny;
- okres przewlekłego stresu w rodzinie, gdy dziecko było małe, i późniejsza stabilizacja - wczesne doświadczenia zapisują się słabo w pamięci świadomej;
- doświadczenia spoza rodziny: odrzucenie w grupie rówieśniczej, przewlekła choroba, wielokrotne zmiany szkoły;
- doświadczenia z dorosłości: zdrada, nagłe porzucenie, relacja z osobą nieprzewidywalną emocjonalnie.
Innymi słowy: brak dramatycznych wspomnień nie unieważnia tego, co dziś przeżywasz, i nie oznacza, że „nie masz prawa” tak reagować.
Jeśli sama lub sam jesteś rodzicem
Osoby rozpoznające u siebie ten wzorzec często boją się, że przekażą go dzieciom. Dwie informacje, które warto mieć.
Po pierwsze, badania nad wrażliwością rodzicielską nie mówią o rodzicu doskonałym. Mówią o rodzicu, który wystarczająco często trafnie odczytuje sygnały dziecka. Błędy, zmęczenie i nietrafione reakcje są normalną częścią opieki - znaczenie ma to, czy po nich następuje naprawa kontaktu.
Po drugie, najbardziej użyteczne bywa zajęcie się własną regulacją napięcia, a nie kolejną techniką wychowawczą. Dziecko uczy się głównie przez obserwację tego, co robisz, gdy sama lub sam jesteś zdenerwowany. Jeśli lęk o relacje z dzieckiem jest silny, warto o tym porozmawiać na konsultacji psychologicznej. Osobny temat, powiązany z tą tematyką, opisujemy w artykule o lęku separacyjnym u dzieci i dorosłych.
Co z tym zrobić dalej
Rozpoznanie źródła jest dobrym początkiem, ale zmiana dzieje się w teraźniejszości - w powtarzalnych sytuacjach, w których dziś uruchamia się stary odruch. Uporządkowany zestaw narzędzi do samodzielnej pracy znajdziesz w tekście o ćwiczeniach przy lękowym stylu przywiązania.
Warto też pamiętać o pojęciu earned security, czyli bezpieczeństwa wypracowanego, opisanym m.in. przez Roismana i współpracowników (2002, Child Development). Dotyczy ono osób, które mimo trudnych doświadczeń z dzieciństwa funkcjonują w dorosłości jak osoby bezpiecznie przywiązane. Nie dzieje się to samo - wymaga nowych, powtarzalnych doświadczeń relacyjnych - ale dzieje się wystarczająco często, żeby dało się to zbadać i opisać.
Gdzie się zgłosić
W Centrum Psychologicznym Sztuka Harmonii w Gdańsku prowadzimy psychoterapię indywidualną dla osób, które chcą zrozumieć, skąd biorą się ich reakcje w relacjach, i realnie je zmienić. Nie trzeba przychodzić z gotową opowieścią o dzieciństwie - wystarczy to, co dzieje się dziś. Umów wizytę: 732 059 980.
Ten artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Jeśli opisane trudności utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, umów się na spotkanie.

